Huragan „Patrycja”

No i na szczęście obyło się na strachu, przynajmniej w naszym przypadku.

Od czwartku po południu zaczęły sie ostrzeżenia o mega huraganie, który miał nas nawiedzić w piątek po południu i odwołano piątkowe lekcje w szkołach. Tak więc wróciłam do pracy na jeden dzień i znów miałam „wolne”. Odebraliśmy Sol i Kasię ze żłobka i pojechaliśmy na tacos, bo nie miałam czasu przygotować obiadu dzień wcześniej. I byliśmy spokojni.

Continue reading „Huragan „Patrycja””

Reklamy

Pierwszy dzień w żłobku

11:30am

Dzisiaj piszemy ze żłobka. Pierwszy dzień trzydniowej adaptacji z mamą. Przez godzinę Kasia płakała, bo nie przyzwyczajona do żłobkowego bujaka. Potem nawet jak ją wzięłam na ręce nie pomagało. Wiadomo w domu jest pierś mamy, a tu nie wolno. Mleczko mamy będzie dopiero po 12 i to z butelki więc może być ciężko.

Continue reading „Pierwszy dzień w żłobku”

Powoli koniec urlopu macierzyńskiego…

Tak, choć może się to wydawać okrutne, po 42 dniach od porodu wracamy do pracy… Za mało? Na pewno, ale na pocieszenie darmowy żłobek. Wolę to rozwiązanie od polskiego, gdzie moje koleżanki po skończonym urlopie stają przed dylematem „i co teraz?”. I kończy się na tym, że aby nie wypaść z obiegu, wracają do pracy i zarabiają ma nianię lub prywatne przedszkole, bo sie nie załapały na państwowe. 

Załatwiam więc w te dni ostatnie rzeczy niezbędne do żłobka:

  1. Certfikowana kopia aktu urodzenia
  2. Zdjęcia 
  3. Karta od pracodawcy z godzinami pracy i wakacjami
  4. Etykiety samoprzylepne na butelki z moim mlekiem
  5. Torba termoizolacyjna na powyższe butelki
  6. Stała książeczka zdrowia Kasi
  7. I parę innych dokumentów moich

Punkty 1,2 i 4 już zrealizowałam, karta od pracodawcy powinna być po południu, torbę kupimy w piątek przy okazji zakupów tygodniowych, a jutro pojadę do przychodni sprawdzić czy już im przyszły książeczki zdrowia. Potem już tylko będę musiała zrobić kopie wszystkiego i w czwartek idę do żłobka. Z tego co pamiętam po Sol, to dadzą mi papier do wypełnienia przez lekarza w przychodni, że dziecko jest zdrowe i może iść do żłobka. 🙂 I w poniedziałek rozpoczniemy trzydniową adaptację, a w czwarte pójdę do pracy a Kasia zostanie już sama w żłobku…

No to jeszcze parę zdjęć aktualnych:

   
  

    
 

Dwujęzyczność Sol

Ten wpis miałam już w głowie od dawna, bo jest to temat, który po głowie mi chodzi non stop. Jak wiecie, bardzo mi zależy na tym, aby Sol i Kasia używały płynnie języka polskiego i czuły się Polkami. Nie jest to takie proste, bo ciężar przekazania całej spuścizny narodowej 😉 spoczywa tylko ma mnie, a Sol, i wkrótce też Kasia, bombardowana jest językiem hiszpańskim. W żłobku jest od poniedziałku do piątku od 7 rano do ok 4:30 i dopiero po południu bawi się ze mną, lub ze mną i z tatą, ale o 8 już zazwyczaj śpi. W weekendy słyszy mieszankę, w zależności od tego z kim się bawi. Ostatnio przez urodzenie Kasi, Sol spędzała więcej „naszego” popołudniowego czasu z tatą i dziadkiem, więc znowu hiszpański.  Efekt jest taki, że Sol po polsku rozumie, robi wszystko o co ją proszę, w książeczkach też ładnie pokazuje wszystko, ale pierwsze słowa są hiszpańskie. Jak na razie mówi:

  • Am – butelka z mlekiem, mleko mamy
  • Ała – (agua) – woda  słówko używane do opisanie jakiegokolwiek płynu poza mlekiem, do prysznica i do węża ogrodowego
  • ama, mama – nie trzeba tłumaczyć
  • apa, papa – tata
  • abelo – (abuelo) – dziadek
  • oso – nasz pies Oso, nasz pies Love i każdy inny pies
  • eta – (está) – jest  zazwyczaj gdy Sol czegoś szuka, często używane w połączeniu z:
  • onde – (dónde) – gdzie
  • popo – kupa  kupa zazwyczaj psów, które Sol lubi sprzątać z tatą, bo to cały rytuał, ale też jak pruknie, to pokazuje na pieluszkę i powtarza „popo”

resztę komunikacji Sol uskutecznia stanowczym „yyyyyy” i pokazywaniem na to, co chcę lub ciągnięciem nas w wybraną stronę.

Słowa hiszpańskie są dużo prostsze do wymowy niż polskie, więc na razie się nie dołuję, ale wiem, że łatwo nie będzie. Pociesza mnie fakt, że Sol po polsku rozumie i jak wejdzie w etap powtarzania wszystkiego, to uruchomi bardziej i polski. Książeczki ma prawie wszystkie po polsku (dziękujemy polskim dziadkom), CD w aucie po polsku (uwielbia „Kółko graniaste”), a ostatnio bawię się z nią materiałami z „Zabawy Tutusia”, które wyśledziłam na blogu Dwujęzyczność. Mają tam tez inne super książki wydawnictwa WIR, które będę sukcesywnie zbierać w miarę jak dziewczynki będą rosły.

 

Część I Zabaw Tutusia
IMG_5044
Sol w przychodni z kartonikiem z Zabaw Tutusia
 

Hitem jest też u nas ostatnio książeczka „Nocnik nad nocnikami”  ze względu ma temat „popo” czyli kupki na obrazkach. 🙂 zobaczymy czy pomoże w nocnikowaniu 🙂

   
 

Innym razem napiszę o reszcie biblioteczki Sol i Kasi, a nazbierało się tego sporo…

Wychodzimy na prostą

Powoli, powoli, wszystko się normalizuje, a przynajmniej na to wygląda. Wpisu porządnego nie było od dawna, więc tak skrótowo teraz podsumuję.

  1. Skóra Sol

Wygląda na to, że pożar zażegnany, przynajmniej objawowo. 2 tygodnie temu skóra Sol wyglądała tak:

AZS 2 AZS 1 AZS 3

Czyli, że nie wesoło, a teraz jest już prawie 100% lepiej. Dalej ją swędzi i się drapie i są jakieś pojedyńcze wypryski, ale nie ma porównania. No i w zasadzie nie wiemy, co pomogło bo szturm przypuściliśmy na całego. Wyglądało na to, że specyfiki od pani doktor nie przynosiły najmniejszego efektu i ja w akcie desperacji obsypałam dziecko talkiem z mączką kukurydzianą. Wieczorem przychodzi Luis i mówi, ze skóra Sol lepiej wygląda. No to na następny dzień też ją obsypałam i było lepiej… Zbiegło się to też z tym, że Sol miała przymusowe wakacje od żlobka przez zdiagnozowane w przychodni zapalenie oskrzelików więc całkowicie kontrolowaliśmy jej jedzenie. Piła mleko tylko moje i ewentualnie ryżow przeze mnie produkowane codziennie. Kupiliśmy jej też parę tutejszo-chińskich pieluch wielorazowych i używała tylko ich (a ja prałam ręcznie na okrągło).

IMG_4963

Sol w nowej pieluszce, jeszcze z wysypką na plecach

No i przeszło…Wróciła do żłobka i wieczorem ją wysypało… Więc stwierdziliśmy, że mleko chyba krowie, które jej tam podają od miesiąca około, 2 razy dziennie. Pewności nie mamy, ale na wszelki wypadek, załatwiłam papierek z przychodni i teraz jej musimy donosić sojowe. Zobaczymy jak to będzie. Dalej ją kąpiemy i smarujemy specyfikami, rodzice z Polski przesłali kupę, i będziemy tropić alergeny.

2. Oskrzela Sol

Diagnozę z przychodni konsultowałam telefonicznie z pediatrą Sol i zapalenie oskrzelików wykluczył. Wyśmiał też temperaturę 37.8 u dziecka we wrześniu w Puerto Vallarta… Kazał kupić inne lekarstwa i te podawaliśmy przez 5 dni. No ale do żłobka przez tydzień nie poszła, jak napisała lekarka z przychodni. Sol oznak chorobowych nie przejawiała żadnych, temperatury nie miała i nudziła sie na potęgę siedząc non stop w domu. Wróciła do żłobka i na drugi dzień zadzwonili, że Sol znowu ma gorączkę 37.8… wrr I znowu do przychodni, i znowu godziny czekania bo bez umówionej wizyty, i przekonywanie lekarza, żeby coś tam napisał w papierku, że to w normie, bo jak nie, to mi ją będą odsyłać codziennie… Napisał w końcu, że mają jej mierzyć temperaturę podczas odpoczynku, w chłodnym miejscu… Tylko ciekawe jak ja to sprawdzę jak mierzyli… Mam nadzieję, że się upały juz skończą szybko i się ochłodzi. Na wszelki wypadek, zrobię badanie moczu Sol w poniedziałek, żeby sprawdzić czy jakiejś infekcji nie ma, ale dziecko zdrowe jak ryba, nie kaszle, nie smarka, je, goni i tylko sie przegrzewa… Przy okazji, lekarz wypełnil mi papierek o alergiach i do jajka sprzed roku, dołączyło mleko. Wszystko to, na nasze oko, chyba jej trzeba będzie jakieś profesjonalne badania kiedyś załatwić.

Na razie modlę sie, żeby mi Sol znowu nie odesłali do domu, bo nie jest tak prosto z dwoma, gdy podnosić Sol nie mogę, a Kasia non stop chce jeść…

3. Kasia

Kasia rośnie i rośnie i je na potęgę i śpi coraz mniej. Tak średnio 5/6 godzin na dzień. W nocy zasypia ok 21.30, budzi się o 1:30 a potem po 4 i po 6 i już jest wybudzona do ok 10 rano. Oczka ma nadal niebieskie i płuca oraz mocniejsze. Jak czegoś, tzn jedzenie, nie dostanie od razu, to ryczy na całą moc. Sol ją uwielbia i chce się obok niej cały czas kłaść i dawać jej buzi, ale też pilnuje terytorium i je zawsze gdy widzi, że mała je. Budzi się też w nocy i rozpaczliwie woła za mamą, albo za tatą i mamie nie daje się dotknąć.

Zarejestrowaliśmy już Kasię w tutejszym urzędzie Stanu Cywilnego (Ma sie tu na to 4 miesiące) i o dziwo, nie było żadnego problemu z „Katarzyną”. O Sol się pluli w zeszłym roku a tu „rz” im przeszło bez bólu… Jedynie pecha mieliśmy, bo w czwartek był 1 października, zmiana rządu lokalnego i żadnych dokumentów nie drukowali… Jak dzień wcześniej Luis dzwonił, żeby uprwnić się co do papierów, to nikt go nie raczył poinformować, a tu wolne muszą brać trzy osoby: tata i 2 świadków… Poprosiliśmy o przysługę Olivera i Rocío, bo pracują z domu i najłatwiej im było, ale i tak głupio, że 2 dni pod rząd musieli jeździć. Na dodatek, musiałam ich przywieźć i odwieźć bo coś im tam spadło na auto podczas ostatniej burzy i jest w warsztace. Z tego co się orientuję, to w Polsce do rejestracji dziecka świadków nie trzeba. Prawda?

Zaraz Kasia odciśnie paluszek
Zaraz Kasia odciśnie paluszek
Zdjęcie oficjalne
Zdjęcie oficjalne
Mama podpisuje, Kasia czeka na stole, wtle wujek Oliwer
Mama podpisuje, Kasia czeka na stole.
w tle wujek Oliwer i Dominic (8 miesięcy)
w tle wujek Oliwer i Dominic (8 miesięcy)
Dlaczego mi to robią?
Dlaczego mi to robią?
Akt urodzenia
Akt urodzenia
Katarzyna Domínguez Put
Katarzyna Domínguez Put
4. Inne

No mega burzę mieliśmy z tydzień temu, tak ni stąd ni zowąd. Zazwyczaj to o każdym huraganie trąbią z tydzień wcześniej, a tu nagle wiatr taki, jakiego ja nie widziałam odkąd tu jestem. Pranie nam latało po tarasie na dachu, woda do pralki zamkniętej się wlała, przez zamknięte okna też woda do domu sie dostała, a w parku i okolicy drzewa wyrywało z korzeniami… Parę fotek, z dnia następnego.

Fikus po burzy
Fikus po burzy
Krajobraz po burzy. Bale auto dokładnie na końcu drogi jest nasze.
Krajobraz po burzy. Białe auto dokładnie na końcu drogi jest nasze.
I jeszcze parę zdjęć na koniec:

śliczne słoneczko, ucyki zdjęte w 2 sekundy po zdjęciu.
śliczne słoneczko, kucyki zdjęte w 2 sekundy po zdjęciu.
Spiące siostry
Spiące siostry
Dziadek, tata i Sol
Dziadek, tata i Sol
Sol na rowerze
Sol na rowerze
Kasia i mama
Kasia i mama
Kasia rośnie
Kasia rośnie
Sol w przychodni
Sol w przychodni

  
Bonusowy filmik z Sol na deszczu 🙂 Oczywiście nie podczas burzy…

Ale długi ten post… a i tak skrótowy mocno. I pisany sobotnią nocą dzięki zsynchronizowanej 3-godzinnej drzemce w południe całej rodzinki 🙂