Szczepionki Kasi (2 miesiące)

No tak jak obiecałam będzie teraz osobny wpis o szczepionkach. Nie będę tu wchodzić w polemikę czy szczepić czy nie szczepić, zainteresowanych odsyłam do blogu „Blog Ojciec„, gdzie autor opisał dokładnie to, co ja myślę o szczepionkach, więc nie będę się powtarzać. Tak, my szczepimy na wszystko co jest obowiązkowe w Meksyku i na to, co jest zalecane. A kalendarz szczepień dla dzieci wygląda tutaj tak:

kalendarz szczepien

A na tej stronie znajduje się kalendarz szczepień w Polsce dla porównania:

http://www.szczepienia.pl/kalendarz-szczepien/program-na-piatke/hib/1

Jak widać, Kasia w Polsce byłaby w drugim miesiącu życia zaszczepiona obowiązkowo na WZW B i szczepionką PENTA 5 w 1: DTP przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi, które muszą być podane tego samego dnia,   szczepionką zabitą IPV przeciw Poliomyelitis i szczepionką HiB przeciw Haemophilus infuenzae typu b (pałeczka hemoflna typu b). Oprócz tego, obowiązkowe jest tu szczepienie na rotawirusy i pneumokoki, w Polsce zalecane.

Niestety nie mogliśmy Kasi zaszczepić na początku listopada, bo walczyła z zapaleniem gardła i oskrzelików, więc trzeba było poczekać. Jednakże, ponieważ w żłobku dzieci muszą być zaszczepione dokładnie wtedy, gdy wypada termin szczepienia, musieliśmy iść do ośrodka zdrowia po zaświadczenie o przełożeniu. Gdybyśmy tego nie przedstawili, Kasia straciłaby miejsce w żłobku.

W poniedziałek w zeszłym tygodniu, stawiłam się na nową datę szczepienia z Kasią i okazało się, że z 4 szczepionek mają dwie: na rotawirusy i szczepionkę 5 w 1. Skończyły im się na WZW B i na pneumokoki. Pamiętajmy jednak, że 5 w 1 musi być podana równocześnie ze szczepionką na WZW B, no więc pojawił się problem. Kiedy bedą? Kto to wie… Miła pani pielęgniarka Mony zadzwoniła ze swojej komórki do koleżanki, Gaby, która pracuje w „Centro de Salud”, czyli  „Ośrodku Zdrowia”, który nie jest naszym ośrodkiem zdrowia… Już tłumaczę…

 

CEntro de Salud
Centro de Salud, do którego nas wysłali

 

Służba zdrowia przeszła dużo zmian w Meksyku ostatnio i jedną z nich był powszechny dostęp dla wszystkich obywateli do opieki medycznej. Do tej pory dostęp był dla ubezpieczonych, ale nie dla tych, którzy tego ubezpieczenia nie mają, a to w Meksyku większość społeczeństwa. System Opieki Medycznej w Meksyku, tak na marginesie, jest wyjątkowo hojny, darmowe są WSZYSTKIE lekarstwa przepisane przez lekarza, od paracetamolu do strasznie drogiej morfiny, o czym przekonałam się gry chorowała moja teściowa. Za darmo dostawaliśmy też bandaże, gazy, nożyki do przecinania opatrunków, etc. Ubezpieczone osoby, do lekarza pierwszego kontaktu, udają się do „Unidad de Medicina Familiar” potocznie zwwanym UMF, czyli do Jednostki Medycyny Rodzinnej. Tam chodzimy i my.  Gdybyśmy nie byli ubezpieczeni, nasz lekarz pierwszgo kontaktu byłby w Centro de Salud i za lekarstwa musielibyśmy płacić. Czyli, mam nadzieję, że nie palnę jakiegoś głupstwa, ale nieubezpieczeni w Meksyku, maja polską służbę zdrowia…Opieka medyczna jest, szpitale są, ale płacimy za leki. Niech mnie ktoś oświeci jeśli się myle, bo w Polsce już 10 lat sie nie leczyłam…

 

UMF
Nasza UMF, gdzie mamy lekarza pierwszego kontaktu, szczepionki, laboratorium i pogotowie.

 

A wracając do szczepionek Kasi. W Centro de Salud, jak poinformowała koleżanka Gaby, pozostałe szczepionki były, ale centro de Salud jest otwarte tylko do 14:00. Ja pracuję do 15:15 i mojego lekarza pierwszego kontaktu mam zawsze po południu (pracują do 21:00). Zalecono mi więc, żebym na następny dzień zwolniła sie z pracy, przyjechała z Kasią do UMF na 2 z 4 szczepionek, a następnie udała się do Centro de Salud po pozostałe dwie. Pielęgniarka popołudniowa, Mony (przepraszam, że ja tu tak imionami jadę, ale to się później okaże ważne), nabazgrała mi w książeczce notatkę do pielęgniarki porannej, żeby zaaplikowała Rotawirus i Penta (5 w 1), a do koleżanki Gaby w Centro de Salud, żeby dała WZW B i pneumo.

W środę zwolniłam się więc z pracy o 11:30. Pojechałam po Kasię. Dałam Kasi jeść w aucie, żeby nie płakała przez całą drogę. D0jechałam do UMF ok 12:20, wytłumaczyłam pielęgniarce porannej cała historię, dałam książeczkę i ustawiłam się w kolejce. A że to sezon na szczepienia przeciwgrypowe, ludzi multum i przyjęła mnie dopiero o 13:10. Zaaplikowała dwie szczepionki, zapisała w książeczce i pognałam do auta, żeby zdążyć przed zamknięciem Centro de Salud. W aucie właczyłam GPS, żeby ów ośrodek znaleźć, bo nigdy nie byłam i ukryty w gąszczu ulic jednokierunkowych. I już się stresuję, że nie zdążę.. Dojechałam o 13:40, Idę do kanciapki pielęgniarek i pytam o Gaby, na co mi mówią, że jej nie ma… No to tłumaczę szefowej całe zamieszanie i pokazuję, książeczkę z notką do Gaby. Szefowa komórką dzwoni do Gaby, że Mony kazała jej zaszczepić. Gaby, że nic o tym nie wie. Szefowa, że to stoi jak byk napisane, że Gaby.. I tak w koło macieju. W tym momencie się okazuje, że przy szczepionkach zaaplikowanych w UMF napisali, że dali Rotawirus y Pneumo, a nie Rotawirus i Penta…. A w notatce od Mony do Gaby pisze, żeby jej dali WZW B i Pneumo…Ja mówię, że się pielegniarka machnęła, że Pneumo nie mają. Szefowa, że ona rozumie, ale nie może zaaplikować Pneumo, bo jest napisane, że już było dane. Ja w tym czasie próbuję się dodzwonić do UMF, żeby wyjaśnić, ale nikt mi nie odpowiada bo akurat zmiana… Więc mi mówią, że muszę wrócić do UMF, żeby poprawili w książęczce. A tu już 13:50 i pytam się o której zamykają. O 14:00. No to mamy problem, no mamy, potwierdza szefowa. A mi się już gotuje po czachą, bo to nie ja wymyśliłam całe bieganie, i chodzi tu obecnie o zdrowie Kasi, która musi mieć zaaplikowane brakujące szczepionki DZISIAJ. Szefowa łaskawie stwierdza, że na mnie poczekają do 14:30. Gnam z Kasią do auta, pędzę do UMF, wysiadam, gnam do gabinetu, tam już na mnie czekają bo w końcu Gaby i Mony się dogadały. Pielęgniarka poranna mnie przeprasza. Ja udaję, że nic się nie stało. Gnam zKasią do auta. Pędzimy do Centro de Salud. Wysiadamy z auta, pędzimy do gabinetu. Aplikują szczepionki. Kurtyna opada. WYchodzimy i kupujemy truskawki i granaty na spokojnie od baby przy wejściu i jedziemy odebrać tatę ze szkoły i Sol ze żlobka.

Następne szczepionki w 4 miesiącu życia. Już się przygotowuję bojowo.

Advertisements

One thought on “Szczepionki Kasi (2 miesiące)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s