Jak ten czas mija…

U nas nadal zawrót  głowy, choć na polu dzieciowym spokojnie. Nie mam już wrażenia, że nie śpię dłużej niż 15 minut, i liczba nocnych pobudek zredukowała się do jakichś sześciu, siedmiu na noc… No i Kasia, budzi się i zasypia znowu! Nie trzeba jej bawić przez dwie godziny w środku nocy, ani wozić autem po okolicach (co po ostatnich podwyżkach benzyny u nas było dość uciążliwe). Dziś wprawdzie wstała o czwartej, ale to tylko półtorej godziny przed czasem, więc do ogarnięcia ;-).

Continue reading „Jak ten czas mija…”