Prawo Jazdy w Meksyku i czy to w ogóle jest potrzebne.

Wakacje wykorzystujemy między innymi na załatwianie formalności i jednym z punktów do odhaczenia było moje prawo jazdy. Moje pierwsze prawo jazdy Meksykańskie wyrabiałam w ósmym miesiącu ciąży z Kasią, czyli ponad dwa i pół lata temu. Pięć lat po przyjeździe do Meksyku. Moje polskie prawo jazdy teoretycznie przestało być ważne pół roku po moim przyjeździe. w Polsce jak byłam na Święta Wielkanocne w 2015, to wyrobiłam sobie międzynarodowe, tak na wszelki wypadek.  Plan był taki, że jak mnie zatrzymają to będę udawać, że właśnie przyjechałam i że nie za dobrze kumam po hiszpańsku. Więc po co wyrabiałam po raz pierwszy?  A po co po raz drugi?

Po raz pierwszy, głównie ze względów praktycznych, ubezpieczenie jest nie ważne, gdy nie masz ważnego prawa jazdy. Tak więc o ile gdyby mnie zatrzymali o jakieś głupstwo, nic by się nie stało, ale jakbym uczestniczyła w wypadku, to idiotyzmem jest płacić OC/AC czy jak to się w Polsce nazywa, jeśli i tak by mi tego nie uznali. No więc wyrabiałam. A drugi raz po co? Bo zgubiłam. To po pierwsze. Nie wiem kiedy, z jakiś rok temu chyba sobie zdałam sprawy, że nie mam… Pewnie wypadło przy jakiejś zabawie dziewczynek moim portfelem… A po drugie, bo był to jeden z najszybciej dostępnych dokumentów, które mogę wyrobić w Playa del Carmen, który potwierdza, że tutaj mieszkam. A po co mi to? Bo mam zniżki… wszędzie, czasem nawet w restauracjach… a w wakacje to na wagę złota.

W obu miejscach, w Puerto Vallarta i w Playa del Carmen, proces wyglądał nieco inaczej, ale nigdzie nikt nie raczył sprawdzić, czy ja autem w ogóle umiem jeździć, a za każdym razem, prawo jazdy wyrabiałam jako moje pierwsze. W Puerto Vallarta, wiedziałam co mnie czeka, studiowałam pytania na egzamin z teorii (nowość od paru lat) i miałam przygotowane wszystkie papierki, łącznie z zaświadczeniem od lekarza o mojej grupie krwi. (A rh- jakby ktoś był ciekawy). Z tego co pamiętam miałam mieć:

  • paszport,
  • dowód dla cudzoziemców (Tarjeta de Residente),
  • PESEL tutejszy (CURP),
  • wspomniane zaświadczenie o grupie krwi,
  • oraz jakiś rachunek typu gaz, prąd, etc. który by to poświadczał, że mieszkam w Puerto Vallarta.

Dokumenty złożyłam, egzamin z 10 pytań zdałam na jednym z 5 komputerów, złoīłam odciski i dostałam kartonik.

Drugi raz, to nijak żadnej informacji o procesie nie mogłam dostać. Luis wynalazł jakie dokumenty potrzebuję, i wszystko się powtarzało oprócz zaświadczenia o grupie krwi. Nie było też nic o żadnych egzaminach, a tu co stan to obyczaj i ciut inny kodeks więc się stresowałam. Wiedziałam, że w Cancun (ok. 60 km od nas) jest i teoretyczny i praktyczny, ale w Meridzie (ten sam stan, ale już 300 km) na przykład, jest teoretyczny, a praktyczny tylko dla 3 osób z 10…

Godziny otwarcia od 8 do 17, więc o 8 już byłam w drodze, jako że blisko mam. Absurdalnie poczułam się pytając pani policjantki, w którą bramę mam wjechać, bo ja to chcę sobie prawo jazdy wyrobić… W większości stanów, trzeba przyjechać własnym pojazdem, który odpowiada kategorii, którą chce się mieć. Po zaparkowaniu i wejściu do urzędu, okazało się, że ksero wszystkiego potrzebuję. Na szczęście było blisko i na piechotę. Potem, że przyjmować zaczną dopiero od 9. Oczywiście kolejka była przede mną już na jakieś 30 osób, które pewnie były od 7 rano.

  1. W pierwszym okienku przyjęto mi dokumenty i spytano na ile chcę prawo jazdy. Maksimum jest na 5 lat i wybrałam oczywiście takie, żeby nie musieć mieć powtórki z rozrywki za szybko (jeśli znowu nie zgubię). Kolejne pytanie, to jakie prawo jazdy chcę. Niby proste, prawda, a podchwytliwe. Wybór po odrzucenie motorów, taksówek i pojazdów typu autobusy i taksówki miałam następujący: automovilista lub chofer. No kurde… Pytam się pani, co to za rożnica, i mi mówi, że na większe auta typu SUV (camionetas) to muszę wziąć „chofer”. Teraz jeździmy sedanem, ale poprzednie mieliśmy Jeep Patriot, i kto wie co się w przeciągu najbliższch pięciu lat wydarzy. O moim wyborze za chwilę…
  2. W drugim okienku sprawdzono czy nie mam zaległych wykroczeń drogowych do spłacenia i odesłano znowu do okienka nr. 1.
  3. W pierwszym okienku dostałam skierowanie do pokoju nr. 3.
  4. W pokoju numer 3 posadzono mnie przed komputerem, gdzie musiałam oglądnąć nagranie 25 minutowe z kodeksem drogowym. Czytane baaardzo wolno. W nagraniu wytłumaczono mi między innym, że nie można rozmawiać przez telefon gdy się prowadzi, ani uciekać z miejsca wypadku i jakie są kategorie prawa jazdy… Odkryłam, że zdaję nieco na wyrost, bo „chofer” to na auta powyżej 3,5 tony… czyli nasze Polskie C1. Na mniejsze SUVy (Jeep Patriot waży tylko 1,5 tony). wystarczyłoby „automovilista”. Nauczyłam się też jak parkować na kopertkę, hamować hamulcem, w tym i ręcznym. O hamowaniu sprzęgłem nic nie mówili, ale pewnie dlatego, że dużo ludzi jeździ na automatycznej skrzyni biegów. Ubogacona w wiedzę, zameldowałam policjantowi, że skończyłam, a on mi tu z egzaminem wyjeżdża, że 30 pytań z 3 kategorii!!! Dwóch pierwszych nie pamiętam, ale jak zobaczyłam, że trzecia ma nazwę „chofer” to zlałam się potem, bo ja to niewiele wiem o autach ponad trzy i pół tonowych, a na filmiku nie było nica nic o tym. Zdałam 27 na 30, i dostałam 9 jako ocenę w skali na 10. Jako, że ambitna jestem, pytam się czy mogę zobaczyć gdzie się pomyliłam, ale się nie da… hmm…
  5. Znowu okienko 1, w którym odsyłają mnie do okienka 4, gdzie mam zweryfikować moje dane. Pani policjantka pyta się o miejsce urodzenia. Kraków, Polska. A gdzie to? W Europie, obok Niemiec. To ja wpiszę Europa… Aż żałuję, że tego nie ma napisanego na plastiku… Odsyłają mnie do bezokienkowej i do bezpokojowej pani na końcu korytarza.
  6. Pani, okazuje się, bada wzrok. 2 osoby przede mną odsyła do okulisty po okulary. Zdaję i ten test. Pani odsyła mnie do kasy.
  7. Kasa. Płacę. $ 1,359 (257PLN). „Automovilista” kosztowałby mnie 1,246 MXN (235PLN). W Cancun zapłaciłabym 3 razy tyle. Odsyłają mnie do ostatniego okienka.
  8. Robią mi zdjęcie, składam odcisk prawego palca wskazującego, podpis elektroniczny i minutę póżniej mam prawo jazdy. Jest godzina 11:35.

Uff.

A tu na dokładkę. Dane wymazałam, zdjęcia uprasza się nie komentować 😉

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s