Gdy mamy wszystkiego serdecznie dość…

Wczoraj rozmawiałam z koleżanką przez messenger i generalnie jest jej teraz źle. W pewnym momencie rzuciła mi, ja z jednym nie mogę, a nie wiem, jak ty tak z dwójką… No więc, uwaga, uwaga: ja też mam czasem wszystkiego serdecznie dość. Tak średnio raz na dwa tygodnie, albo częściej…

Continue reading „Gdy mamy wszystkiego serdecznie dość…”

Reklamy

Jak ten czas mija…

U nas nadal zawrót  głowy, choć na polu dzieciowym spokojnie. Nie mam już wrażenia, że nie śpię dłużej niż 15 minut, i liczba nocnych pobudek zredukowała się do jakichś sześciu, siedmiu na noc… No i Kasia, budzi się i zasypia znowu! Nie trzeba jej bawić przez dwie godziny w środku nocy, ani wozić autem po okolicach (co po ostatnich podwyżkach benzyny u nas było dość uciążliwe). Dziś wprawdzie wstała o czwartej, ale to tylko półtorej godziny przed czasem, więc do ogarnięcia ;-).

Continue reading „Jak ten czas mija…”

Małe i Duże Dziecięce Podróże

A dzisiaj zapraszam na wywiad z nami na super blogu Małe i Duże Dziecięce Podróże. Karolina wykazała się ogromną cierpliwością i zrozumieniem dla mojego braku czasu. Po prawie dwóch (!) tygodniach możecie przeczytać efekt końcowy na jej stronie

Szczepionki Kasi (2 miesiące)

No tak jak obiecałam będzie teraz osobny wpis o szczepionkach. Nie będę tu wchodzić w polemikę czy szczepić czy nie szczepić, zainteresowanych odsyłam do blogu „Blog Ojciec„, gdzie autor opisał dokładnie to, co ja myślę o szczepionkach, więc nie będę się powtarzać. Tak, my szczepimy na wszystko co jest obowiązkowe w Meksyku i na to, co jest zalecane. A kalendarz szczepień dla dzieci wygląda tutaj tak:

kalendarz szczepien Continue reading „Szczepionki Kasi (2 miesiące)”

Huragan „Patrycja”

No i na szczęście obyło się na strachu, przynajmniej w naszym przypadku.

Od czwartku po południu zaczęły sie ostrzeżenia o mega huraganie, który miał nas nawiedzić w piątek po południu i odwołano piątkowe lekcje w szkołach. Tak więc wróciłam do pracy na jeden dzień i znów miałam „wolne”. Odebraliśmy Sol i Kasię ze żłobka i pojechaliśmy na tacos, bo nie miałam czasu przygotować obiadu dzień wcześniej. I byliśmy spokojni.

Continue reading „Huragan „Patrycja””