Rośniemy

W piątek było zarwanie głowy, bo mieliśmy umówioną wizytę u pediatry z Kasią na 17, o 14 okazało się że mój lekarz wyjmie mi szwy o 16, a na dodatek zaczęło padać, a u nas jak już pada to porządnie. Jak już wyjeżdżaliśmy z domu, żeby najpierw odebrać Sol ze żlobka, a potem zaliczyć lekarzy, to deszcz na szczęście już zelżał, choć u nas przed domem wody było po kostki.

typowy wrześniowy deszcz w PV

a normalnie wygląda to tak:

IMG_4851 IMG_4852

ale w centrum było jescze weselej:

11987110_956169187772986_6645440326230663127_n

No więc my na ten deszcz, z noworodkiem, Luis zestresowany bo wody całkiem sporo w pewnych miejscach a nasze auto znowu wydaje dziwne dźwięki i tylko by tego brakowało, żeby nam stanęło. W międzyczasie pediatra wysłał wiadomość pytając czy my w takim deszczu przyjedziemy, a my że tak bo i tak już w drodze jesteśmy. Odebraliśmy Sol ze żłobka i powiedzieli nam, że płakała, nie chciała dać się przebrać i rzuciła się raz na podłogę robiąc scenę. Panie mocno zdziwione, bo Sol jest ich ulubienicą i najsłodszym dzieckiem na świecie. Widać siostrzyczkę odreagowuje… Do auta wsiadła ciut naburmuszona, ignorując mnie całkowicie, bo miałam Kasię na rękach i było to kolejne złamanie jej rutyny. Na szczęście szybko jej przeszło i zaraz radośnie kiwała się w foteliku do piosenki „Kółko graniaste”.

Mój ginekolog spóźnił się pół godziny (bo deszcz), więc się znów stresowaliśmy, bo wizyta u pediatry za pół godziny i już mu powiedzieliśmy, że będziemy normalnie. No ale jakoś się udało, szwy wyjęte, kontrola zrobiona, wszystko ok, i z 58.5 kg przed porodem ubyło już 8.5. 🙂 U pediatry zjawiliśmy się punkt o 17. Sol zachwycona, bo u niego w gabinecie pełno zabawek, a pediatra zachwycony Kasią. Bo Kasia jak się okazało schudła jak to normalnie bywa u noworodków (3.5 kg teraz) ale urosła (51cm aktualnie), więc wszystko w porządku. Chwycił ją też za rączki, a ta siadła i główkę trzymała dzielnie sama. Normalnie robią to dzieci ok. 2go, 3go miesiąca. Wygląda na to, że Kasia fizycznie będzie do przodu i pewnie szybko zacznie raczkować. Kupkę też zrobiła i trzeba było ją przebrać i po 5 minutach bez ubranka miala 36.6 we wszystkich częściach ciała, więc też super reguluje temperaturę. Widać to wieczne spanie i jedzenie jej na dobre wychodzi. 🙂

Reszta weekendu minęła nam spokojnie i rodzinnie. Ja już mogę się ruszać, schodzić po schodach i inne takie, więc jest dużo lepiej. Sol jak się budzi i Kasi nie ma w łóżku, to chce do jej łóżeczka zaglądać od razu. Powoli się dogrywamy wszyscy do siebie.

No i parę fotek:

sama słodycz

a tu wspólny posiłek i Sol sprawdzająca czy mała jej wszystkiego nie wyżera:Wspólny posiłek

a tu z serii relacje siostrzane. Sol się nauczyła Kasię poklepywać do odbekiwania po jedzeniu i teraz chce to zawsze uskuteczniać:Poklepujemy do odbicia Siostrzana miłość śpiąco nam

I wieczorna chwila wytchnienia, gdy obie zasypiaja:

chwila spokoju

A to burdelik jaki Sol potrafi zrobić w 5 minut:

Taki mały burdelik

Reklamy