Sol u fryzjera

Delikatnie rzecz ujmując, Sol nie należy do najbardziej uczesanych dziewczynek. Generalnie na głowie nie pozwala sobie zrobić nic. Każdemu spłukiwaniu głowy towarzyszy płacz słyszany w promieniu kilometra chyba. Szczotka i grzebień to wróg, jak już kucyk zagości, bo udało się ją czymś zająć podczas czesania, to trwa na głowie w porywie do 10 sekund. Sol uczesana przychodzi tylko od czasu do czasu ze żłobka… Nie mam pojęcia jak oni to robią…

 

IMG_5970
Chwilę po ujęciu, rączki powędrowały do głowy i było po kucyckach.

Żłobek obarczam za jej niechęć do czesania. Nie ważne jakie frotki jej dam, zawsze dają jej takie ciągnące za włosy gumeczki. Sol poza tym włosy ma bardzo cienkie i koszmarnie sie je rozczesuje, więc podejrzewam, że kiedyś ja tam za ten włosy pociągli. W domu stosujemy odżywkę do włosów i specjalny krem do czesania dla dzieci L-oreal, a i tak Sol wije się jak ugotowane spaguetti gdy próbuję ją rozczesać.

Sol zazwyczaj więc włosy miała spadające na oczy, więc jedyną opcją była grzywka. Grzywkę obcinałam profesjonalną ręką ja. Mimo wysiłków, na uczesaną moja pierworodna wyglądała zawsze przez góra pół godziny. I zazwyczaj na głowie panował radosny chaos w tej postaci.

W końcu postanowiliśmy udać się do specjalisty. Poza tym, że Sol darła sie w niebogłosy podczas całego procesu, to doświadczenie było niezwykle pozytywne. Zakład fryzjerski pani otwarła specjalnie dla nas w niedzielę, Sol dostała lizaka i naszyjnik, branzoletkę i spinkę za „dobre” sprawowanie. Po całej imprezie wyglądała na przebraną za dziewczynkę 🙂 Efekt końcowy zadowalający, za dwa miesiące pewnie do pani frzyjerki wrócimy 🙂

 

IMG_6038[1]
tuż przed fryzjerem

 A tak przy okazji Luis chciał Kasię ogolić. Bo tu niemowlaki się oporządza na łyso całkiem, żeby im dużo włosów urosło. Ja przy Sol się uparłam i nie dałam i piana mi na usta wychodziła zawsze jak ktoś się pytał kiedy ogolę, tak samo jak przy pytaniu czemu nie ma kolczyków. I wytłumaczyłam Luisowi, że to kwestia genetyczna i nic takie golenie nie pomaga. Ponieważ jednak Sol ma pięć włosów na krzyż, to wina zrzucana jest na mój opór przeciw goleniu i nie nie pomaga tłumaczenie, że ja też fryzury bujnej nigdy nie miałam… No więc w niedzielę padła propozycja, by Kasię opitolić, ale na szczęście w porę przypomniało mi się, że święta za pasem i Kasia gołą łepetyną świecić nie będzie. W lutym, gdy podetniemy znów Sol, pewnie skapituluję, bo trzeba mądrze wybierać toczone bitwy, a włosy odrosną. Najgorsze jest jednak to, że tak na oko Kasia ma dużo więcej włosów niż Sol w jej wieku, a jak ją ogolimy to całe życie będę słuchała, że Sol nie ma bujnej czupryny bo ja się uparłam, żeby jej nie golić…

No to jeszcze zdjęcia Kasi z oryginalnym włosiem: 

   
 

Reklamy