Dziecko u dentysty i nie tylko

No i stało się. Sol zaliczyła pierwszą w swoim życiu wizytę u dentysty. Jak wczoraj pisałam, obaw było mnóstwo i przygotowania trwały pełną parą.

Zaczęło się od tego, że wyczaiłam Sol coś, co mi się wydawało dziurką. Już jakiś spory czas temu. Na początku jeszcze miałam złudną nadzieję, że była to czekolada źle umyta, ale szybko zorientowałam się, że sprawa była poważna. Jednakże Sol była jeszcze za mała na jakąkolwiek współpracę na polu stomatologicznym, a potem przechodziła przez okres buntu wobec służb medycznych w ogóle. Stetoskopu do ręki nawet nie dawała sobie przyłożyć, a gardło oglądano jej prawie na siłę. Szczęście w nieszczęściu, Sol nam przez ostatni rok prawie w ogóle nie chorowała, a jak już to nie dłużej niż dzień. Naprawdę…

Continue reading „Dziecko u dentysty i nie tylko”

Jak ten czas mija…

U nas nadal zawrót  głowy, choć na polu dzieciowym spokojnie. Nie mam już wrażenia, że nie śpię dłużej niż 15 minut, i liczba nocnych pobudek zredukowała się do jakichś sześciu, siedmiu na noc… No i Kasia, budzi się i zasypia znowu! Nie trzeba jej bawić przez dwie godziny w środku nocy, ani wozić autem po okolicach (co po ostatnich podwyżkach benzyny u nas było dość uciążliwe). Dziś wprawdzie wstała o czwartej, ale to tylko półtorej godziny przed czasem, więc do ogarnięcia ;-).

Continue reading „Jak ten czas mija…”

I znowu na wariata

No nawet nie wiem od czego zacząć, tyle się wydarzyło. Nie pamiętam ile razy byliśmy u lekarza od ostatniego wpisu z Kasią, lub Sol lub obydwiema, w każdym bądź razie obie skończyły na antybiotykach i w końcu wszystko jest ok. Było też trochę zamieszania ze szczepionkami Kasi, ale to chyba w osobnym wpisie na spokojnie.

Continue reading „I znowu na wariata”

Wychodzimy na prostą

Powoli, powoli, wszystko się normalizuje, a przynajmniej na to wygląda. Wpisu porządnego nie było od dawna, więc tak skrótowo teraz podsumuję.

  1. Skóra Sol

Wygląda na to, że pożar zażegnany, przynajmniej objawowo. 2 tygodnie temu skóra Sol wyglądała tak:

AZS 2 AZS 1 AZS 3

Czyli, że nie wesoło, a teraz jest już prawie 100% lepiej. Dalej ją swędzi i się drapie i są jakieś pojedyńcze wypryski, ale nie ma porównania. No i w zasadzie nie wiemy, co pomogło bo szturm przypuściliśmy na całego. Wyglądało na to, że specyfiki od pani doktor nie przynosiły najmniejszego efektu i ja w akcie desperacji obsypałam dziecko talkiem z mączką kukurydzianą. Wieczorem przychodzi Luis i mówi, ze skóra Sol lepiej wygląda. No to na następny dzień też ją obsypałam i było lepiej… Zbiegło się to też z tym, że Sol miała przymusowe wakacje od żlobka przez zdiagnozowane w przychodni zapalenie oskrzelików więc całkowicie kontrolowaliśmy jej jedzenie. Piła mleko tylko moje i ewentualnie ryżow przeze mnie produkowane codziennie. Kupiliśmy jej też parę tutejszo-chińskich pieluch wielorazowych i używała tylko ich (a ja prałam ręcznie na okrągło).

IMG_4963

Sol w nowej pieluszce, jeszcze z wysypką na plecach

No i przeszło…Wróciła do żłobka i wieczorem ją wysypało… Więc stwierdziliśmy, że mleko chyba krowie, które jej tam podają od miesiąca około, 2 razy dziennie. Pewności nie mamy, ale na wszelki wypadek, załatwiłam papierek z przychodni i teraz jej musimy donosić sojowe. Zobaczymy jak to będzie. Dalej ją kąpiemy i smarujemy specyfikami, rodzice z Polski przesłali kupę, i będziemy tropić alergeny.

2. Oskrzela Sol

Diagnozę z przychodni konsultowałam telefonicznie z pediatrą Sol i zapalenie oskrzelików wykluczył. Wyśmiał też temperaturę 37.8 u dziecka we wrześniu w Puerto Vallarta… Kazał kupić inne lekarstwa i te podawaliśmy przez 5 dni. No ale do żłobka przez tydzień nie poszła, jak napisała lekarka z przychodni. Sol oznak chorobowych nie przejawiała żadnych, temperatury nie miała i nudziła sie na potęgę siedząc non stop w domu. Wróciła do żłobka i na drugi dzień zadzwonili, że Sol znowu ma gorączkę 37.8… wrr I znowu do przychodni, i znowu godziny czekania bo bez umówionej wizyty, i przekonywanie lekarza, żeby coś tam napisał w papierku, że to w normie, bo jak nie, to mi ją będą odsyłać codziennie… Napisał w końcu, że mają jej mierzyć temperaturę podczas odpoczynku, w chłodnym miejscu… Tylko ciekawe jak ja to sprawdzę jak mierzyli… Mam nadzieję, że się upały juz skończą szybko i się ochłodzi. Na wszelki wypadek, zrobię badanie moczu Sol w poniedziałek, żeby sprawdzić czy jakiejś infekcji nie ma, ale dziecko zdrowe jak ryba, nie kaszle, nie smarka, je, goni i tylko sie przegrzewa… Przy okazji, lekarz wypełnil mi papierek o alergiach i do jajka sprzed roku, dołączyło mleko. Wszystko to, na nasze oko, chyba jej trzeba będzie jakieś profesjonalne badania kiedyś załatwić.

Na razie modlę sie, żeby mi Sol znowu nie odesłali do domu, bo nie jest tak prosto z dwoma, gdy podnosić Sol nie mogę, a Kasia non stop chce jeść…

3. Kasia

Kasia rośnie i rośnie i je na potęgę i śpi coraz mniej. Tak średnio 5/6 godzin na dzień. W nocy zasypia ok 21.30, budzi się o 1:30 a potem po 4 i po 6 i już jest wybudzona do ok 10 rano. Oczka ma nadal niebieskie i płuca oraz mocniejsze. Jak czegoś, tzn jedzenie, nie dostanie od razu, to ryczy na całą moc. Sol ją uwielbia i chce się obok niej cały czas kłaść i dawać jej buzi, ale też pilnuje terytorium i je zawsze gdy widzi, że mała je. Budzi się też w nocy i rozpaczliwie woła za mamą, albo za tatą i mamie nie daje się dotknąć.

Zarejestrowaliśmy już Kasię w tutejszym urzędzie Stanu Cywilnego (Ma sie tu na to 4 miesiące) i o dziwo, nie było żadnego problemu z „Katarzyną”. O Sol się pluli w zeszłym roku a tu „rz” im przeszło bez bólu… Jedynie pecha mieliśmy, bo w czwartek był 1 października, zmiana rządu lokalnego i żadnych dokumentów nie drukowali… Jak dzień wcześniej Luis dzwonił, żeby uprwnić się co do papierów, to nikt go nie raczył poinformować, a tu wolne muszą brać trzy osoby: tata i 2 świadków… Poprosiliśmy o przysługę Olivera i Rocío, bo pracują z domu i najłatwiej im było, ale i tak głupio, że 2 dni pod rząd musieli jeździć. Na dodatek, musiałam ich przywieźć i odwieźć bo coś im tam spadło na auto podczas ostatniej burzy i jest w warsztace. Z tego co się orientuję, to w Polsce do rejestracji dziecka świadków nie trzeba. Prawda?

Zaraz Kasia odciśnie paluszek
Zaraz Kasia odciśnie paluszek
Zdjęcie oficjalne
Zdjęcie oficjalne
Mama podpisuje, Kasia czeka na stole, wtle wujek Oliwer
Mama podpisuje, Kasia czeka na stole.
w tle wujek Oliwer i Dominic (8 miesięcy)
w tle wujek Oliwer i Dominic (8 miesięcy)
Dlaczego mi to robią?
Dlaczego mi to robią?
Akt urodzenia
Akt urodzenia
Katarzyna Domínguez Put
Katarzyna Domínguez Put
4. Inne

No mega burzę mieliśmy z tydzień temu, tak ni stąd ni zowąd. Zazwyczaj to o każdym huraganie trąbią z tydzień wcześniej, a tu nagle wiatr taki, jakiego ja nie widziałam odkąd tu jestem. Pranie nam latało po tarasie na dachu, woda do pralki zamkniętej się wlała, przez zamknięte okna też woda do domu sie dostała, a w parku i okolicy drzewa wyrywało z korzeniami… Parę fotek, z dnia następnego.

Fikus po burzy
Fikus po burzy
Krajobraz po burzy. Bale auto dokładnie na końcu drogi jest nasze.
Krajobraz po burzy. Białe auto dokładnie na końcu drogi jest nasze.
I jeszcze parę zdjęć na koniec:

śliczne słoneczko, ucyki zdjęte w 2 sekundy po zdjęciu.
śliczne słoneczko, kucyki zdjęte w 2 sekundy po zdjęciu.
Spiące siostry
Spiące siostry
Dziadek, tata i Sol
Dziadek, tata i Sol
Sol na rowerze
Sol na rowerze
Kasia i mama
Kasia i mama
Kasia rośnie
Kasia rośnie
Sol w przychodni
Sol w przychodni

  
Bonusowy filmik z Sol na deszczu 🙂 Oczywiście nie podczas burzy…

Ale długi ten post… a i tak skrótowy mocno. I pisany sobotnią nocą dzięki zsynchronizowanej 3-godzinnej drzemce w południe całej rodzinki 🙂

Rośniemy

W piątek było zarwanie głowy, bo mieliśmy umówioną wizytę u pediatry z Kasią na 17, o 14 okazało się że mój lekarz wyjmie mi szwy o 16, a na dodatek zaczęło padać, a u nas jak już pada to porządnie. Jak już wyjeżdżaliśmy z domu, żeby najpierw odebrać Sol ze żlobka, a potem zaliczyć lekarzy, to deszcz na szczęście już zelżał, choć u nas przed domem wody było po kostki.

typowy wrześniowy deszcz w PV

a normalnie wygląda to tak:

IMG_4851 IMG_4852

ale w centrum było jescze weselej:

11987110_956169187772986_6645440326230663127_n

No więc my na ten deszcz, z noworodkiem, Luis zestresowany bo wody całkiem sporo w pewnych miejscach a nasze auto znowu wydaje dziwne dźwięki i tylko by tego brakowało, żeby nam stanęło. W międzyczasie pediatra wysłał wiadomość pytając czy my w takim deszczu przyjedziemy, a my że tak bo i tak już w drodze jesteśmy. Odebraliśmy Sol ze żłobka i powiedzieli nam, że płakała, nie chciała dać się przebrać i rzuciła się raz na podłogę robiąc scenę. Panie mocno zdziwione, bo Sol jest ich ulubienicą i najsłodszym dzieckiem na świecie. Widać siostrzyczkę odreagowuje… Do auta wsiadła ciut naburmuszona, ignorując mnie całkowicie, bo miałam Kasię na rękach i było to kolejne złamanie jej rutyny. Na szczęście szybko jej przeszło i zaraz radośnie kiwała się w foteliku do piosenki „Kółko graniaste”.

Mój ginekolog spóźnił się pół godziny (bo deszcz), więc się znów stresowaliśmy, bo wizyta u pediatry za pół godziny i już mu powiedzieliśmy, że będziemy normalnie. No ale jakoś się udało, szwy wyjęte, kontrola zrobiona, wszystko ok, i z 58.5 kg przed porodem ubyło już 8.5. 🙂 U pediatry zjawiliśmy się punkt o 17. Sol zachwycona, bo u niego w gabinecie pełno zabawek, a pediatra zachwycony Kasią. Bo Kasia jak się okazało schudła jak to normalnie bywa u noworodków (3.5 kg teraz) ale urosła (51cm aktualnie), więc wszystko w porządku. Chwycił ją też za rączki, a ta siadła i główkę trzymała dzielnie sama. Normalnie robią to dzieci ok. 2go, 3go miesiąca. Wygląda na to, że Kasia fizycznie będzie do przodu i pewnie szybko zacznie raczkować. Kupkę też zrobiła i trzeba było ją przebrać i po 5 minutach bez ubranka miala 36.6 we wszystkich częściach ciała, więc też super reguluje temperaturę. Widać to wieczne spanie i jedzenie jej na dobre wychodzi. 🙂

Reszta weekendu minęła nam spokojnie i rodzinnie. Ja już mogę się ruszać, schodzić po schodach i inne takie, więc jest dużo lepiej. Sol jak się budzi i Kasi nie ma w łóżku, to chce do jej łóżeczka zaglądać od razu. Powoli się dogrywamy wszyscy do siebie.

No i parę fotek:

sama słodycz

a tu wspólny posiłek i Sol sprawdzająca czy mała jej wszystkiego nie wyżera:Wspólny posiłek

a tu z serii relacje siostrzane. Sol się nauczyła Kasię poklepywać do odbekiwania po jedzeniu i teraz chce to zawsze uskuteczniać:Poklepujemy do odbicia Siostrzana miłość śpiąco nam

I wieczorna chwila wytchnienia, gdy obie zasypiaja:

chwila spokoju

A to burdelik jaki Sol potrafi zrobić w 5 minut:

Taki mały burdelik